środa, 2 stycznia 2013

Po szpitalu

Wyszłam po 8 dniach, czyli 21 grudnia w piątek. Po iście oczyszczającej kąpieli poczułam się jak młody Bóg. 
Zadzwoniła sekretarka pana profesora, który ma mnie operować w Sosnowcu, że 10 stycznia mam się stawić na badania. Rodzice odsapnęli. Ja trochę też. Nie odliczam. Nie boję się niczego. Wiem, że będę w najlepszych rękach z najlepszym sprzętem. Są gorsze rzeczy na świecie. Rozmawiałam nawet o tym z Mężem i oboje stwierdziliśmy, że najgorsza na świecie jest samotność. A ja mam tylu cudownych ludzi w okół siebie, że nawet sobie nie zdawałam z tego sprawy! Wszyscy o mnie dbają i czuję się taka kochana!
Chyba cudownie jest mieć guza, tak myślę... :) Życie zmieniło mi się o 180 stopni. Na lepsze!

DN na luzie o guzie

20 komentarzy:

  1. Jak ja się cieszę, że Ty masz takie podejście do całej akcji z guzem. Dla mnie najgorsze co może być to załamywanie rąk i użalanie się nad własnym losem :) Trzymam za Ciebie kciuki i kibicuję na każdym kroku :*

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Każdy reaguje inaczej. Czasem boli tak, że masz już wszystkiego dosyć. Poużalać się też trzeba, ale iść równocześnie do przodu. Miałam bardzo chorą mamę i wiem jak to wszystko wygląda od środka...Siła i wsparcie drugiej osoby jest najważniejsze. A w przypadku Rainy była pełna mobilizacja i to jest najważniejsze :-)

      Usuń
  2. Najważniejsze, ze masz tylu dobrych ludzi wokół siebie. Dają sile i gdyby nie oni ludzie nie wytrzymaliby nawet najmniejszych problemów. Będę tu do Ciebie rownież zaglądać i mam nadzieję, ze bedzie Nam dane czytać same pozytywne wieści :) co by nie było pamiętaj, że masz wsparcie jeszcze wielu blogerce, które trzymają kciuki i sa od Ciebie uzależnione (czyt. Ja ;))

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. *wielu blogerek ( ahh ten słownik;))

      P.s
      Jak możesz wylacz weryfikację obrazkową przy dodawaniu komentarzy ;)

      Usuń
    2. Jasne, dzieki tez tego nie cierpie, ale jeszcze do tego nie doszlam;)

      Usuń
  3. Podpisuję się pod Blondineczką odnośnie uzależnienia od Ciebie mała:)do tych co Ci dobrze życzą dopisz jedną taką z lublina - jak coś to do ukrainy niedaleko - pojadę i zdobędę co tam trzeba:)) misiaki

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. No przestan, bo sie zaczerwienilam! Bardzo dziekuje za TAK mile slowa:*

      Usuń
  4. woje podejście do całej sprawy jest godne podziwu, nie załamujesz się, nie zamykasz w sobie tylko dajesz innym siebie, opowiadasz swoja historię. Oby tak dalej! Trzymam kciuki:)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Dziekuje Ci bardzo! Musialam zaczac pisac, no moj monolog wewnetrzny trwa juz od 3 rano!:*

      Usuń
  5. Podziwiam Cię, ja na Twoim miejscu użalałabym się nad sobą. Trzymam mocno za Ciebie kciuki, będę obserwować Twoje zmagania i życzę Ci szybkiego i bezproblemowego wyleczenia! :*

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Tego nie wiesz nigdy Kochana. Sytuacja zmienia ludzi, ze nawet bys siebie nie podejrzewala o sile jaka w sobie masz. A to dzieki ludziom, ktorzy Cie otaczaja. Zycze Ci takich wielu! Jak to mowia nikomu nie mozna wierzyc- nawet sobie a zwlaszcza wlasnej dupe 'chcialem piernac a sie zesralem' jak to mowia;D

      Usuń
  6. Przeraża mnie wszystko, co tu piszesz. Trzymam za Ciebie kciuki. :*

    OdpowiedzUsuń
  7. podziwiam Cię za nastawienie do tego wszystkiego, mam babcię, która ma guza w głownie, ale niestety nie jest możliwa operacja ze wzg na problemy z sercem więc teraz zostaje tylko czekanie i modlitwa o to, aby była z nami jak najdłużej ...

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Kochana, trzymam mocno kciuki za Babcię, dzisiaj się pomodlę o Jej zdrowie!:*

      Usuń
  8. niesamowite, że tak pozytywnie potrafisz to odbierać! podziwiam :) trzymam kciuki :*

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. bo co innego mam robić? siąść i płakać, to mi nic nie da:):*

      Usuń
  9. Ej, weź już nie pitol, tylko wracaj tu natychmiast z postami w stylu jak to jest NIE MIEĆ GUZA! Czekam na Ciebie!:*

    OdpowiedzUsuń

Błagam, nie piszcie, że mi współczujecie, bo na prawdę nie ma czego!