niedziela, 28 kwietnia 2013

Mały niedzielny zlot młodzieży - IO dej forti tu

...na szczęście nie wszechpolskiej :P Tylko mojej, swojskiej, sztuk cztery, plus ja. Pojechaliśmy sobie samochodzikiem do "Europy Centralnej" połazić prawie bez celu po sklepach, pooglądać, zjeść coś z KFC, wypić kawkę i po prostu pobyć razem. Spędziliśmy tam lekko trzy godziny, tak mi się przynajmniej wydaje, bo szczęśliwi czasu nie liczą. Drobne zakupy, najlepsza latte na świecie (z McDonald'sa oczywiście), wypad do marketu budowlanego, gdzie część żeńska wypoczywała na komplecie ogrodowym podczas, gdy chłopcy oglądali mechaniczne, i nie tylko, różności, które służą do tylko im znanych celów.

Rozstaliśmy się dopiero sporo po 18-tej, albo i przed 19-tą, co strasznie mnie ucieszyło! Dzień był przeogromnie udany, cudowny i niezapomniany, mimo że nie było nie wiadomo czego. Tzn. było wszystko - fajni ludzie, ich czas poświęcony mnie, miłe słowa. Bycie obok siebie. Samo to, że chciało im się przyjechać taki kawał i spędzić ze mną ten fanstastyczny czas! Kolejny dzień dzięki temu zleciał w mgnieniu oka. Tym samym już czuję zapach poniedziałku - ostatniego tutaj, co oznacza, że jeszcze tylko siedem dni (a naświetlań tylko 4 - słownie CZTERY) Potem będzie sześć dni i tak coraz mniej, coraz mniej, aż któregoś dnia napiszę, że "JUŻ JUTRO DO DOMCCCCIIIIUUU....!!!"

Mój Szwagierek wspaniałomyślnie wykręcił mi żarówkę z lampki nad moim łóżkiem, której nie potrzebuję, a która jest na noc sukcesywnie zapalana przez tą współlokatorkę, bo akurat włącznik do tej lampki ma ona (!!!) nad swoim łóżkiem...:/  Cieszę się przeogromnie z tego dość niecnego czynu, który był moim pomysłem oczywiście! Zawsze to jedno źródło rażącego mnie w nocy światła mniej, a i "legalność" tego procederu napawała mnie dreszczykiem emocji ;) Poza tym kolejnym grzeszkiem, do kórego się Wam przyznam jest to, że podstępnie poprosiłam T., żeby zabrał mój czajnik do domu. Ja i tak w nim nie gotuję wody, bo nie pijam tu ciepłych napoi z racji, że w ogóle nie jestem herbaciana ani kawowa, i ta woda tutaj jest wprost ohydna w smaku! Za to kobita już od 6 rano (zaraz po tym, jak odebrała telefon o świcie od męża, który zresztą siedzi z nią już od 10 rano!) "grzechotała" mi dzisiaj o świcie tą gotującą się wodą, jak jeszcze spałam. Jest wspólny czajnik na korytarzu - zapraszam do korzystania! Poza tym ruch to zdrowie :P Jestem okropna? Nawet jeśli tak, to trudno! Ale się przejęłam... Przynajmniej jestem tego świadoma, bo nie jestem ideałem i nie będę! Dlaczego ja mam nim być wobec kogoś, kto się ze mną i moim zdaniem w ogóle nie liczy? Zresztą nikogo nie zabiłam. Zawsze jestem bardzo empatyczna, niemal do bólu uprzejma, przejmuję się losem innych, lubię jak ludziom jest wygodnie i dobrze, szanuję wszystko, ale z dbałością i o swoją własną godność i zdrowie psychiczne! Niech się cieszy, że pożyczyłam jej papier toaletowy, jak prosiła, i może się teraz gapić na "Ranczo", które sama zaproponowałam, że jej podgłoszę. Mam słuchawki na uszach, więc niech sobie leci, a ta, niech się cieszy póki może :P

Ciekawa jestem kogo jutro "rzucą". W końcu poniedziałek - dzień przyjęć. Mam nadzieję na jakąś "temperówkę", która upora się, przynajmniej z niektórymi zachowaniami tej kobiety. Mam też nadzieję dowiedzieć się na czym stoję jeśli chodzi o ew.dodatkowe naświetlania wynikające z benadziejności wypadającego po drodze weekendu majowego. Tak czy nie do cholery?! Jutro chcę to wiedzieć i już!!!

Countdown:
29 - 27 naświetlania
30 - 28
1.05 - wolne :(
2.05 - 29, przedostatnie naświetlania (!!!)
3.05 - oczywiście znowu wolne :(
4.05 - wolne, bo sobota :(
5.05 - jw, bo niedziela :(

6.05 - 30, w końcu ostatnie lampy


DN nwlbjpg

2 komentarze:

Błagam, nie piszcie, że mi współczujecie, bo na prawdę nie ma czego!